o rowerowej wycieczce dookola afryki
Blog > Komentarze do wpisu
notka redakcyjna prosto z pretorii

  czesc. siedze w biurze ojca grahama, chlopaka z couchsurfingu. w pretorii, w rpa. Za oknem slonecznie i goraca. Nie jest to taki typowy afrykanski upal. Jestesmy dosc wysoko na poziomem morza, slonce wraca nad rownik, chantalka czesto narzeka ze jej zimno. cos w rodzaju upalnego polskiego lata.
  chantalka na kompie obok uklada pasjansa.
  Nie, nie historia nie skonczyla sie na lotnisku w kinshasie. Wrocilem do europy, podreperowlem budzet, pobralem niezbedne dokumenty , podpisalem kontrakt na ksiazke, i inne takie.
  No wlasnie. Zglosilo sie do mnie wydawnictwo area media, z propozycja wydania bloga w formie ksiazki. "Zglosilo sie wydawnictwo" brzmi strasznie powaznie. Tak naprawde zadzwonil do mnie sloma, jeden z przyjaciol o ktorym zreszta chyba juz wspominalem na blogu, i nie jest to typowa relacja autor kontra wydawca.
  Mimo wszystko wydanie ksiazki to powazna sprawa. I chlopaki z wydawnictwa ( sloma i mielcar ) nameczyli sie troche. najpierw dlugo w noc wypytywali mnie o rozne rzeczy, podtykajac mi pod nos polski napoj wyskokowy ( tylko do wachania :) i zapisali to w formie "wywiadu rzeki", potem sprawdzili wszystkie bkledy ortograficzne i inne, bo co zniesie ekran komputera, tego nie zniesie papier, wytropili rozne pomylki, niescislosci i wogole, uzdatnili tekst na tyle ze da sie go przeczytac. teraz uzeraja sie ze mna ( uparty jestem ) o pisownie nazw geograficznych i inne takie sprawy. tomek sonik, kumpel ze studiow, zaprojektowal super okladke ( tez chcialem, ale nie starczylo czasu, porobilem za to rysunkowe ilustracyje ) i tak dalej.
  Tak wiec powstaje ksiazka. Powazna sprawa. hehe
  W zwiazku z tym bede zmuszony zdjac tresc bloga z internetu. To znaczy zostana rozne fragmenty wybrane przez wydawnictwo, jakies zdjecia itp.
  Reszta informacji, na przyklad o tym ze ksiazka zostanie wydana w marcu zostanie umieszczona na stronie wydawnictwa area pod adresem www.area.media.pl 
  Moze skusze sie tez do dalszego opisywania rzeczywistosci. kto wie, moze ma to sens, tak naprawde, polubilem pisanie. Jesli co z tego bedzie wartosciowe na tyle, zeby panstwu glowe zawracac, znajdzie sie to tez na stronie wydawnictwa.
  Oczywiscie przed zdjeciem wpisow z netu, troskliwie skopiuje wszystkie panstwa komentarze. Kiedys jak juz bede stary, bede kolysal sie w bujanym fotelu, i z fajka w zebach i z lza na policzku, bede przypominal sobie jak to bylo fanie drzewiej.
  Bo to w sumie dzieki panstwa komentarzom, dzieki temu ze wiedzialem, ze ktos, gdzies tam, na dalekiej polnocy czyta to co mi sie w podrozy uklada, dzieki temu mialem sile i chec pisac.
  Czasem, kiedy przez dlugi czas nie mialem dostepu do internetu, gosia dzwonila z irlandii, i czytala mi przez telefon co panstwo napisali.
  czulem sie w tedy duzo mniej sam w tej afryce.

Jednakoz ( poczulem sie pisarzem, teraz bede uzywal slow takowych ) zostala jeszcze nieopowiedziana historia o tym co dzialo sie po powrocie do kinshasy. Jako ze nie moge jej juz umiescic na blogu, chcialbym panstwu ja wyslac emailem. W srodowiskach zblizonych do  artystycznych nazywaja to taka "promocja".
 tak ze jesli moge prosic panstwa, zainteresowanych czytelnikow, o wyslanie na adres  wrobelwrobel@gazeta.pl maili z adresami zwrotnymi, na ktore bede mogl panstwu wyslac epilog, zdjecia ze slubu itp, bedzie mi niezmiernie milo.

  A poki co siedzimy z chantalka w rpa i czekamy na wize do polski. mieli nam ja dac po czterech dniach, niestety sie przedluzylo i poki co najblizszy termin to szesnasty luty. o ile znow sie cos nie pokomplikuje, inszallah.

  i jeszcze jedna sprawa, jesli chodzi o zdjecia. zdjecia sa u kochanej gosienki, czyli osoby ktora wrzucala przesylane przezemnie maile na strone bloga ( dalej znanej jako frumfella, a prywatnie to moja siostra ) dodawala fotki itp, i odwalila kawal naprawde niezlej roboty. tak wiec gosienka, jesli znajdzie chwile, powrzuca zalegle fotki na strone. i prosze o wyrozumialosc i cierpliwosc. jako ze gosia jest, jak to mowia w irlandii, matka dwojga.

"wrzhiocsy" to napisala chantalka nasladujac jezyk polski

 

sobota, 07 lutego 2009, wrobelwrobel

Polecane wpisy

  • w polsce zima

    czesc, no w sumie w ksiazce technikalii nie bedzie. w sumie tak naprawde znacznie wiecej poswiecalem im czasu przed wyjazdem niiz juz w traakcie podrozy. oczywi

  • pozegnanie z afryka

    juz za chwileczke, juz za momencik. chantalka strasznie boi sie lotu. pewnie tak jak poprzednio nie bedzie sie ani odzywac, ani nic nie przelknie. tylko ze tym

  • FOTKI CD.. Akademia Sztuk Pięknych

    *** *** *** *** *** *** *** *** ***

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/07 15:18:43
A ja czekam na tę książkę bo bądź co bądź byłam sprawcą pewnej gabońskiej opowieści. Pozdrawiam a nawet buziaki ślę Wam obojgu!!! Dzwonię przez Skype do Libreville a następną rzeczą jaką zrobię, to chyba tam pofrunę!
-
2009/02/07 18:14:27
Z wielką niecierpliwością czekamy na Wasz powrót! Obecnie tylko tym żyjemy :) Wracajcie
-
2009/02/07 23:22:28
Niedługo minie rok jak się poznalismy. Duzo sie dzialo w tym czasie :)) Rozmawialismy o Twojej "przyszlej ksiazce' i prosze, bedzie juz niedlugo. Na pewno ja kupie i tak jak mowilam rok temu, mam nadzieje, ze zlozysz swoj autograf na moim egzemplarzu, jak juz nam sie uda spotkac gdzies w swiecie. Wielkie podziekowania dla Gosi, ktora naprawde zrobila kawal niezlej roboty zajmujac sie tym blogiem, uzupelniajac informacje i broniac Cie jak lew czasami ;) Powodzenia
-
2009/02/08 10:58:42
to ja dziękuję, że mogłam brać "udział" w tej wyprawie.. i jak tylko wrócę do fermojowni zajmę się fotkami :)
wróble, trzymamy kciuki !!!
-
Gość: diwao, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/08 22:17:26
Dzieki Wrobel za zabranie nas ze soba na wyprawe i dzieki Gosiu za to ze uczynilas to mozliwym :)
-
Gość: Mariola, 87.205.108.*
2009/02/09 08:16:50
Kurczę, a ja niedawno odkryłam twojego bloga i tak mnie wciągnął, że ho,ho.
Postanowiłam przeczytać wszystko od początku, a tu klapa. No, cóż życie, jak mawiają moi synowie.
Książkę KUPIĘ napewno.
Pozdrawiam i życzę powodzenia i pomyślności. Zaczyna się Wasza nowa przygoda życia.
Mariola
-
Gość: Ewa, 86.47.34.*
2009/02/09 09:37:26
Szkoda, ze to juz koniec mojego ulubionego bloga, ktory pozwalal przetrwac nudne chwile w pracy. Sledzilam Twoje losy prawie od poczatku i teraz tak troche smutno, ze to juz koniec:( Teraz w takim razie czekam na ksiazke. Zycze duzo szczescia i pozdrawiam.
-
2009/02/09 14:42:40
Jeszcze kilka dni i zobaczymy Państwa Wróbelków w Gdańsku, jednym słowem -nadchodzi wiosna :)
-
2009/02/09 18:35:14
Właśnie, właśnie - Gosi to normalnie porządna flaszka (i to chyba od każdego czytającego :P ) się należy!
-
2009/02/09 19:04:41
oj tam odrazu flaszka... jedna fortunka i po sprawie;)
a tak serio, dla mnie to była czysta przyjemność i sama będę tęsknić za tym blogiem.. wrób, jakby co to polecam się na przyszłość:)

miejmy nadzieję, że blogowanie się nie skończy i paweł dalej będzie pisał.. może nie o afryce, ale o pewnej afrykance.. itp itd...;)
w sumie ma chłop talent!
-
Gość: stasieks, *.echostar.pl
2009/02/11 21:22:07
Blog czyta się rewelacyjnie. Mam nadzieję że książka będzie jeszcze lepsza, z pewnością jeden egzemplarz dla mnie :)
-
Gość: ArkadIUS, *.ghnet.pl
2009/05/10 19:36:09
ooo...Jestem w szoku!!! Niech mnie ktoś uszczypnie!! Ten blog nie może się ot tak skończyć!! Nie to byłoby pójście na łatwiznę!! :). Tyle cudownych chwil!! Tyle marzeń w mojej głowie zrodziło się dzięki Mr Wróblewskiemu!! Może kiedyś i ja "wpadnę" na chwilę na ląd, który jest sercem tej planety! Niech mnie Ktoś zabierze do Afryki!! :)

Ps. Czekam grzecznie na spotkanie z panem w Krakowie! :). Pozdro i dozo.
-
Gość: Nao-mi, *.satfilm.net.pl
2010/09/17 14:28:50
No a ja się spotkałem w Toruniu... Było świetnie i na spotkaniu oprócz mnie była Pani z EMPIK-u. Świetne kameralne spotkanie, niestety nie mam wieści od Pawła - czy ktoś coś wie?
-
Gość: dorka, *.bsh-bng-012.adsl.virginmedia.net
2011/11/04 19:26:18
Cześć wróbelku tu dorka wszystkiego najlepszego.
-
Gość: Marta i inni, *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/07/24 18:44:31
Właśnie skończyłam czytać Twoją książkę. Jest świetna i mam nadzieję, że to nie koniec Twojego pisania. Tylko jedno mnie martwi i nad jednym ubolewam....Twoja książka dopiero teraz (2014) staje się popularna, a Ciebie brak? Na blogu wpisy z 2009r., stronka wydawnictwa skupia się na dekorowaniu wnętrz, a o Tobie słuch zaginął. To ogromna szkoda! Przede wszystkim dla nas. Zdjęć obiecanych w książce, w internecie nie idzie się już doszukać. Z Twoich zdjęć byłyby świetne wystawy. Mam nadzieję, że kiedyś wejdziesz na bloga i przeczytasz tą rozpaczliwą, desperacką wiadomość (może na stare lata :)).
-
Gość: pp, *.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/07/24 18:46:28
Pozdrawiam
-
Gość: wrobl, 84.203.114.*
2014/07/25 13:14:45
mail mnie poinformowal o nowym komentarzu. :)

bardzo milo przeczytac taki komentarz.

jestem. zycie poszlo do przodu, wiele sie wydarzylo. jak to w zyciu. troche tomek slomczynski opisal w ksiazce "zapytaj jeza". taki jakby epilog do tej historii.

wiem, linki do zdjec nie maja juz sensu.
chociaz?

sa ladnym przykladem, jak tradycyjna forma jaka jest ksiazka znacznie lepiej sobie radzi z uplywem czasu niz nowoczesna internetowa galeria zdjec. w jakis sposob pasuje to do calej historii, do pomyslu zeby przemierzyc przestrzen jak to dawniej bywalo, za pomoca sily wlasnych miesni.

pracuje teraz intensywnie nad innym projektem ( oczywiscie z mojego punktu widzenia wszystko jest kontunuacja, wszystko jest jedna historia )

jak mi sie uda, z pewnoscia podziele sie.

pozdrawiam rowniez bardzo serdecznie. bardzo mily piatek dzisiaj :)